Wszechmogący wieczny Boże, Ty dałeś błogosławionej Siostrze Marii Antoninie i Współtowarzyszom udział w męce Chrystusa wspomóż swoją łaską naszą słabość, abyśmy naśladując męczenników, którzy nie wahali się umrzeć za Ciebie, odważnie wyznawali Cię naszym życiem. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

 

W dziele wychowania kochająca i twórcza...

Byłam uczennicą Seminarium Nauczycielskiego w Tłumaczu,
internistką-kandydatką Siostry Antoniny w latach 1931‑1935
...

        Siostra Antonina była wspaniałą nauczycielką i wychowawczynią. To był  ogromnie dobry człowiek, była zawsze wesoła, pogodna, miała wspaniałe podejście wychowawcze do młodzieży... Bardzo dobra, a przy tym wymagająca i konsekwentna w postępowaniu. Od uczennic wymagała umiłowania prawdy i dokładnego wypełniania obowiązków. Gdy zwracała uwagę, czyniła to z wielkim taktem, spokojnie i delikatnie. Wychowywała przede wszystkim przykładem własnego życia. Uczennice jasno dostrzegały jej autentyczną miłość do Boga i Zgromadzenia, do człowieka i Ojczyzny...

                                                                                                          (siostra, l. 77, 1992)

Radości i pogody ducha pełna...

Byłam współsiostrą Siostry Antoniny od roku 1935...

         Siostra Antonina miała w swym usposobieniu coś, co zdobywało jej sympatię i przychylność otoczenia. Obdarzona w wysokim stopniu darami natury i łaski, i fakt, że nie była tego świadoma, dodawały jej szczególnego uroku w oczach tych, którzy ją znali. Była prosta i szczera, zawsze taka sama, zawsze pełna humoru i bezgranicznie dobra. Uczennice i wychowanki przepadały za nią...

        Miała szczególny talent organizowania wycieczek krajoznawczych, urządzania wieczorynek i wesołych rozrywek na terenie internatu, a także wystaw szkolnych w seminarium. Wszystko to owiane było zawsze duchem chrześcijańskim...

        Wśród rozlicznych prac i zajęć Siostra Antonina nie zapominała o ubogich. Swym wielkim sercem obejmowała ich wielorakie potrzeby...

        Także we współżyciu z siostrami, zarówno ze starszymi jak i młodszymi, miała zawsze dobre słowo, życzliwe spojrzenie, każdej chciała usłużyć, wyręczyć w pracy... Ceniła sobie życie we wspólnocie, dzieliła się bogactwem swego wnętrza, w dialogu umiała prowadzić do uzgodnienia zdań...

        Pod koniec życia Pan Bóg dał Siostrze Antoninie to, co zwykł dawać tym, którzy Go więcej miłują, więcej dla Niego pracują, bardziej ofiarnie Mu służą, tj. Bóg dał jej długie pasmo cierpień...

(siostra, l. 45, 1960)

W przyjmowaniu krzyża niezłomna...

Siostra Antonina była moją przełożoną w latach 1939-1942;
byłyśmy razem w więzieniu
...

W dniu uwięzienia, 9 lipca 1942, mimo bólu byłyśmy spokojne. Wiedziałyśmy, że nie popełniłyśmy żadnego przestępstwa... Ponieważ był to czwartek, więc w łączności z Panem Jezusem w ciemnicy odprawiłyśmy wspólnie z wielkim przeżyciem Godzinę Świętą. Siostra Przełożona Antonina mówiła do nas: *Dzieci, nie wiemy, co nas czeka. Przygotujmy się na najgorsze. Jesteśmy w rękach wroga, najgorsze może nas spotkać, ale przyjmij­my to jako Wolę Bożą dla nas*. To była naprawdę święta godzina. Siostra Antonina modliła się i zachęcała nas do przyjmowania wszystkiego jako Woli Bożej. Uspokajała nas.

        W celi więziennej, osoby skazane na śmierć zwra­cały się do Siostry Antoniny w sprawach sumienia, odbywały jakby spowiedź, bo księdza nie było. Była też w naszej celi młoda dziewczyna Łucja, której przodkowie byli Żydami. Rodzice jej byli katolikami, także aresztowani. Łucja była z siostrami w celi. Skazana na śmierć, opuszczając celę, zarzuciła sobie płaszcz na rękę, podeszła do Siostry Antoniny, przytuliła się do niej, ucałowała w rękę i poprosiła o modlitwę.

        [Po pewnej interwencji Siostry Antoniny w sprawie Żydówki] gestapowcy wyrzucili Siostrę Antoninę na korytarz... pobitą wepchnęli z powrotem do celi więzien­nej... weszła z uniesionymi w łokciach rękami ociekającymi krwią. Była opanowana, zrównoważona, twarz miała jasną, spokojną. Czułam, że cierpi dla Chrystusa, dla wielkiej intencji. Nie wyczuwałam w niej żalu... Nic nie mówiła, ociekała krwią... Po pobiciu Siostra Antonina leżała wsparta na łokciach, z plecami uniesionymi, by nie dotykały siennika. Nie żaliła się...

(siostra, l. 47, 1963)

Woli Ojca do końca poddana...

Siostro Antonino, byłaś jedną z nas, jedną z wielu. Moja droga za głosem Pana dopiero się zaczyna. Ty stanęłaś na tej drodze i pokazałaś mi, dałaś odczuć, czym jest prawdziwe powołanie. Pokazałaś mi wartości, jakimi kieruje się człowiek, dla którego Ojciec Niebieski jest ostatecznym celem. Siostro Antonino, to takie trudne - nieustannie dawać i nie chcieć niczego dla siebie... Uproś mi łaskę, bym umiała tak jak Ty wołać do Boga: *Ojcze, w Twoje ręce...*

(nowicjuszka, l. 22, 1999)

Mężnie i odważnie za Jezusem idąca...

Siostro Antonino! Nie słyszałam Twych kroków, weszłaś bardzo cicho, był tylko szelest habitu i różańca z ciemnym krzyżem. Czekałam na tę chwilę przez cały dzień.
Położyłaś mi rękę na ramieniu. Twoja dłoń pro­mieniowała pokojem, ciepłem. Nie odwróciłam się. Na ścianie, w świetle nocnej lampki zobaczyłam cień zakonnicy. 
-Siostro Antonino, dlaczego nie potrafię zgodzić się na krzyż? Powiedz mi! - wyrwało mi się z zaciśniętego gardła pytanie noszone od dawna. 
- Dziecko, nie uciekaj od krzyża. Spójrz, jak bardzo blisko krzyża jest Jezus. Pokazałaś mi ciemny krzyż Twego różańca...
- Tak trwaj z Nim... Do jutra.
Nie słyszałam Twych kroków, odeszłaś cicho, był tylko szelest habitu i różańca z ciemnym krzyżem.
-Do jutra, Siostro Antonino...                                             (siostra, lat 27, 1998)


Litania
do błogosławionej Siostry Marii Antoniny

(do prywatnego odmawiania)

Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże,  zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,

Święta Maryjo, módl się za nami
Matko i Pani naszego Zgromadzenia,

Błogosławiona Siostro Antonino, dziękujemy Ci
Wzorze stałego z Ojcem zjednoczenia,
Mężnie i odważnie za Jezusem idąca,
Duchowi Świętemu szczerze poddana,
W cichość i pokorę Maryi uważnie wpatrzona,
Świętego Józefa żarliwie kochająca,

Prostej dobroci i miłości pełna,  wspieraj nas
Bogu we wszystkim posłuszna,
Osobistym autorytetem jaśniejąca,
W duchu i życiu skromna i uboga,
W zawierzeniu Bogu niezachwiana,
Radości i pogody ducha pełna,
Dzieciom i młodzieży oddana,
W dziele wychowania kochająca i twórcza,
We wspólnocie siostrzanej do jedności dążąca,
Na potrzeby ubogich otwarta i wrażliwa,
O młodzież zakonną z miłością zatroskana,
Postawą heroicznej wiary jaśniejąca,
W codziennej modlitwie Boga szukająca,
W trosce o pojednanie i harmonię gorliwa,
W przyjmowaniu krzyża niezłomna,
Współwięźniarki duchowo wspierająca,
Nieprzyjaciół szczerze miłująca,
Wobec wszystkich przebaczenia pełna,
Prawdziwą miłością zło zwyciężająca,
W podejmowaniu ryzyka w wierze niezachwiana,
Woli Ojca do końca poddana,

Godna córko błogosławionej Matki Teresy, 
 módl się za nami
Ozdobo naszego Zgromadzenia,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Módlmy się:

Wszechmogący, wierny Boże, na progu Trzeciego Tysiąclecia dałeś naszemu Zgromadzeniu wielki dar w osobie błogosławionej Siostry Marii Antoniny, która głosiła Radosną Nowinę o Twoim Królestwie i oddała życie z miłości, spraw, abyśmy napełnieni obficie Twoimi łaskami i wpatrzeni w świadectwo życia Siostry Antoniny, śpiewali ku Twojej czci hymn wdzięczności i z Twoją pomocą coraz mężniej i wierniej naśladowali przykład życia naszej błogosławionej Siostry. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Za pozwoleniem Kurii Diecezjalnej,
Opole, dnia 30 kwietnia 1999 r., Nr 404/99/I.

(cofnij)(góra)(Strona główna)