ks. Andrzej Demitrów                                                              Opole, 9.05.2007

 

Chwal i błogosław duszo moja Pana

Homilia z Mszy św. dziękczynnej za 150 lat obecności i posługi
Sióstr
Szkolnych de Notre Dame w Opolu

 

Drogie w Panu Siostry de Notre-Dame, tymi właśnie słowami wraz z wami wyśpiewujemy Bogu wielkie dziękczynienie za waszą stupiećdziesięcioletnią obecność i posługę w naszej parafii. Radujemy się, że główne uroczystości jubileuszowe poprzedza właśnie dzisiejsza eucharystia, rzekłbym w parafialnym i rodzinnym gronie.

Błogosław, duszo moja, Pana, i wszystko co jest we mnie święte Imię Jego, Błogosław, duszo moja, Pana, i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach! Ukochani, nasz wzrok kierujemy ku Bogu, dawcy wszelkiego dobra, który dał Kościołowi charyzmat waszej założycielki, bł. Marii Teresy od Jezusa. Obdarowanie to nie pozostało jednak zamknięte w jej rodzinnej Bawarii, ale jak woda ze źródła popłynęło na całą Europę i świat, docierając również na Śląsk i do Opola. Jej charyzmat był i nadal jest Bożą odpowiedzią na wołanie o prawdziwe, ewangeliczne wychowanie człowieka, zwłaszcza młodego pokolenia. Zmieniały się rządy i nastawienie do Kościoła na Śląsku, siostry musiały nieraz całkowicie opuścić klasztor, aby następnie doń po kilku latach powrócić. Szczególnie dramatyczne były lata II wojny światowej i czas bezpośrednio po niej. Klasztor zamieniony w czasie wojny na szpital odzyskał swoje pierwotne przeznaczenie domu Bożego sióstr szkolnych; w opatrznościowy sposób zgromadzenie pozostało w Opolu, choć odnowione siłami polskich prowincji. Pośród trudności i wielkiego ubóstwa siostry docierały do rodzin poprzez najmłodszych i młodzież, która najbardziej potrzebowała opieki, wychowania i kształcenia. Niestety, władze komunistyczne nie dały zezwolenia na szkołę i instytucje wychowawcze, prowadzone przez zgromadzenie, dlatego musiały one szukać innych form obecności. Chociaż oddziaływanie sióstr zostało bardzo ograniczone ideologią komunistyczną jedynie do nauczania religii, i to najczęściej w salkach i kościele, to jednak ich obecność okazała się decydująca dla podtrzymania i rozwoju wiary minionego czasu.

Ukochani, jakże nie dziękować Panu za tak wiele łask, Jemu tylko wiadomych, jakie stało się udziałem naszego miasta i naszej parafii przez 150 lat obecności zgromadzenia. Charakter posługi sióstr, zwłaszcza u początków, był bardzo konkretny, ponieważ dotyczył przygotowania młodych dziewcząt do życia i zawodu. To do całych pokoleń sióstr odnoszą się słowa z Księgi Przysłów w poemacie o “dzielnej niewieście”, które słyszeliśmy w pierwszym czytaniu:

Przepasuje mocą swe biodra, umacnia swoje ramiona. Już widzi pożytek z swej pracy: jej lampa wśród nocy nie gaśnie. Wyciąga ręce po kądziel, jej palce chwytają wrzeciono. Otwiera dłoń ubogiemu, do nędzarza wyciąga swe ręce”. W ten sposób we wszystkie dziedziny życia siostry potrafiły wnieść ducha bożego. A przykładowi pracy musiało towarzyszyć słowo, które kształtowało charaktery. Jak mówi dalej autor Księgi Przysłów: “Otwiera usta z mądrością, na języku jej miłe nauki”.

Ukochani, dziś bardzo wielu zadaje sobie pytanie o sens waszego życia, gdy jest tak wielu nauczycieli wykształconych w różnych dziedzinach, także teologicznych. Tylu jest kompetentych wychowawców, znających świetnie metody dydaktyczne i psychologię wieku dziecięcego i młodzieńczego. Czy trzeba koniecznie być siostrą zakonną, aby podjąć ten charyzmat i w nim trwać w obecnych czasach rozchwianych wartości i rozbitych rodzin? Oto pytanie istotne, pytanie o sens powołania do życia konsekrowanego.

Drogie w Panu Siostry! Choć charakter waszej pracy apostolskiej zmieniał się, to jej istota pozostaje wciąż niezmienna, gdy realizujecie słowa Pana Jezusa: “Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” (Mk 10,14-15). Pozwolić dzieciom, a przez nich wszystkim ludziom, przychodzić do Pana Jezusa, nie przeszkadzać im – oto istota waszego powołania. Swoją obecnością, słowem, gestem, uśmiechem kierować wzrok na Pana. Tego wszyscy od was oczekują, tego tchnienia Ducha Bożego, który odnawia oblicze ziemi; tego nowego świata, który zapoczątkował Chrystus swoją śmiercią i zmartwychwstaniem.

Ale aby tak się stało potrzeba, aby każda z was, choć odnosi się to wszystkich wierzących w Chrystusa, głęboko przejęła się Jego słowami z dzisiejszej ewangelii:

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić (J 15,5)”. To, co decyduje o owocności naszej posługi to nie są nowe metody, znajomości języków i nowych środków komunikacji, programy duszpasterskie i wspaniałe projekty, choć mogą okazać się przydatne. Istotą naszego powołania pozostaje na zawsze osobista więź z Chrystusem, szczera i codziennie pogłębiana; więź tak organiczna i życiodajna jak zespolenie latorośli z pniem winnego krzewu. Obraz tej alegorii prowadzi nas również do odkrycia życia wspólnotowego, przede wszystkim jako zakorzenienia w Chrystusie, z którego wszyscy czerpiemy i z którym spotykamy się na codziennej Eucharystii. Same wiecie, jak jest to nieraz trudne i pełne wyrzeczeń, ale przecież nie chodzi tylko o nasze staranie ustawienia zdrowych relacji i układów wewnętrznych: “Podobnie jak latorośl – mówi Pan – nie może przynosić owocu sama z siebie o ile nie trwa w winnym krzewie tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie”. Pan Jezus nie ukrywa, że trwanie w Nim niesie ze sobą trud, gdy mówił do apostołów: “Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was”. Aż osiem razy powtarza słowa o trwaniu w Nim, które decyduje o owocach. Jedynie trwając w Nim będziecie przyprowadzać ludzi do Boga, nie zatrzymacie ich na sobie. Pozwólcie więc codziennie, aby Słowo Jego was oczyszczało, wypalało w was ogniem miłości ofiarnej wszystko to, co nie należy jeszcze do Niego. Jest to słowo pełne miłosierdzia w każdym Sakramencie Pojednania i pokuty; słowo uwielbienia w sprawowanej Liturgii Godzin; jest to słowo prośby i błagania, które popłynie z waszych serc dla zbawienia świata.

Ukochani, staje dziś przy nas Maryja, Matka Jezusa jak niegdyś w Kanie Galilejskiej. Ona dostrzegła brak wina na uczcie weselnej i wiedziała, Komu o tym powiedzieć; wierzyła, że Jej Syn temu zaradzi, dlatego nie zrażając się jego pozornie odmowną odpowiedzią kieruje do sług słowa: “Uczyńcie wszystko, cokolwiek Syn mój wam powie”. Dzisiaj Maryjo mówisz te słowa do nas, którzy dziękujemy za długoletnią obecność i posługę Sióstr Szkolnych de Notre-Dame, a więc Twoich sióstr, w naszej parafii. Wypraszaj nam łaskę trwania w Chrystusie i przy Nim, jak Ty wytrwałaś wraz z uczniem umiłowanym pod Jego krzyżem. Prowadź nas nadal w pielgrzymce wiary, której owoce dojrzewają powoli, nieraz pośród wielkich oczyszczeń, aby były tym bardziej obfite dla Kościoła i zbawienia świata. Amen.

 (cofnij)(góra)(Strona główna)