|
|
|
DROGA KRZYŻOWA Wielki Post ‘2009
Wstęp Chrystus leżący na stopniach ołtarza – to dla mnie wzruszający widok. Bóg nie broni się przed tym, żeby położyć się przede mną na ziemi. Aby Go ucałować, muszę się nachylić. Aby Go dotknąć, muszę się nachylić. Pochylam się kilkanaście razy w ciągu dnia… Pochylam się nad dzieckiem w klasie, nad maluchami w przedszkolu, pochylam się nad talerzem w czasie posiłku, nachylam się nad klawiaturą komputera przy pracy, nachylam się nad tekstem książki, nad maszyną do szycia, nachylam się z okienka na furcie, nachylam się, gdy ktoś szepcze mi do ucha… Wtedy, w tych właśnie momentach pochylam się nad leżącym Chrystusem, wtedy też pochylam się, by Go dotknąć, by Go ucałować już nie tak, jak na stopniach ołtarza, ale by Go ucałować moim życiem, moją codziennością, pracą, relacjami… Chrystus na stopniach ołtarza to dla mnie wzruszający widok, bo kiedy patrzę na Niego, myślę sobie: czy dziś chciałam się pochylić, aby Go dotknąć, aby Go ucałować w moich obowiązkach, w osobach, które były blisko, w sytuacjach dnia…? …Czy chciałam się pochylić…?
Stacja I – Jezus skazany na śmierć Wyrok prowokuje… prowokuje do buntu, żalu, agresji, nienawiści… Wyrok prowokuje… prowokuje do pokory, szukania prawdy, przebaczenia, do ofiary…
Stacja II – Jezus przyjmuje krzyż Nie wystarczy wziąć krzyż w ręce i iść drogą, nie wystarczy powiedzieć TAK i zrobić, nie wystarczy… Przyjąć to nieść swój krzyż i świadomie zatrzymywać się przy krzyżach innych.
Stacja III – Jezus upada pierwszy raz Bóg się potknął… Potknął się o rzeczy przyziemne, banalne, nieważne, takie, o jakie ja często się potykam… Bóg upadł, aby przyjrzeć się z bliska temu, co nie pozwalało Mu iść dalej. Popatrzył na przeszkodę. To nie ona była celem Jego drogi, nie chciał, by ona była celem… Wstał i poszedł dalej… Bóg pokazał mi, jak mam pokonywać przeszkody we mnie, w innych i na mojej drodze.
Stacja IV – Jezus spotyka Matkę Maryja ujrzała, jak podarowane Życie przeszło obok Niej… Odwiedziny bliskich, telefon z domu rodzinnego, współsiostra, ktoś znajomy, spotkany, współpracownik… Życie podarowane przez Boga ciągle przechodzi obok mnie. Czy jestem otwarta, by je przyjąć i kochać takie, jakie Ono jest?
Stacja V – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść Jezusowi krzyż Szymon… Wyrwany z codzienności, ze swoich planów na popołudnie, ze swoich przekonań, z poczucia zadowolenia z siebie samego… Musiał ponieść krzyż, bo właściwie nie miał wyjścia. Czasem moje: „nie mam wyjścia” okazuje się dla innych błogosławieństwem.
Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusa Kobieta – znak czułej dobroci Boga… Nic wielkiego nie zrobiła… Nic, co by miało jakieś szczególne znaczenie… A moje życie? Małe powitanie na biurku, cukierek w półce, pożyczenie papieru na ksero, pomoc przy wycieraniu talerzy, otarcie dziecku łez, bo płakało… niby takie nic… Bez gestu Weroniki Jezus i tak doszedłby na górę. Bez moich życzliwych gestów inni też żyli by dalej. A jednak tu nie chodzi o gest… Tak naprawdę chodzi o oblicze Boga, które czasem niepostrzeżenie wytrę moją niewidzialną chustą dobroci.
Stacja VII – Jezus upada Wszechmoc upadła… Pokazał swoją ludzką słabość, wystawił ją na podeptanie przez ludzi. Może się bał… Może uczynił to w wielkim lęku, ale to była prawda o Jego Człowieczeństwie. Bóg wybrał prawdę…
Stacja VIII – Jezus spotyka płaczące niewiasty Ucieczka w żałość, przygnębienie, złe samopoczucie, zmęczenie, wzbudzanie litości, czyjegoś zainteresowania, narzekanie… Znam to. Jezus im na to pozwolił, pozwolił na ucieczkę w świat żałości, ale powiedział, że nie jest to konieczne. Jedyną dobrą ucieczką jest uciekanie się do Niego. Tylko w świetle nieskończonej miłości Boga nasze łzy są naprawdę czyste…
Stacja IX – Jezus znowu upada Właściwie nie wiadomo, co Go bardziej bolało: upadek czy powstawanie… On pokazał mi, że powołaniem upadku jest powstanie, powołaniem drogi jest doprowadzić do celu, a powołaniem pielgrzyma jest pójść dalej…
Stacja X – Jezus odarty z szat On tracił… Tracił przyjaciół, zdrowie, ludzki wygląd, wzrok, krew ze swoich ran, ubranie, dobre imię, siłę. On tracił… Chciał tracić, bo wiedział dla Kogo to czyni.
Stacja XI – Jezus przybijany do krzyża Gwoździe odrzucenia… gwoździe osamotnienia… Ja też mam takie miejsca, w które czasem uderza młot ludzkich spojrzeń, słów, zachowań… te rany we mnie krwawią, a ból duszy wyciska łzy… Któż wtedy zrozumie? Kto potrafi współczuć? Jezus to zna. On, tam, na Golgocie, stanął przed Ojcem ze swoim nowym imieniem: Cierpienie.
Stacja XII – Jezus umiera na krzyżu Bóg się rodzi – w ciszy Golgoty, na krzyżu, gdy z człowieka nie pozostało już w Nim za wiele… Moc truchleje, Pan niebiosów obnażony… Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice – Nieskończony… Wzgardzony przez ludzi – u Ojca okryty chwałą, śmiertelny człowiek – Boski Król nad wiekami… Słowo proroka o Słudze Jahwe stało się ciałem: On się obarczył naszym cierpieniem. On dźwigał nasze boleści, On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy… Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokonała.
Stacja XIII – Jezus na łonie Matki Patrząc na Jego umęczone ciało myślała o tym, co kochał, czego pragnął, na czym Mu tak naprawdę zależało, co jeszcze chciałby uczynić? Taka jest miłość… Nie zatrzymuje się na śmierci, nie zatrzymuje się na rozstaniu, na pożegnaniu, na sobie… Miłość zatrzymuje się przy osobie kochanej, przy jej sercu.
Stacja IV – Jezus złożony w grobie Grób tchnie nadzieją… pachnie wiecznością… bo życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy. Jeżeli moje życie teraz, w czasie łaski nie zmienia się czy rzeczywiście żyję, Panie, Twoim życiem? Czy nie zamykam się raczej w grobowych ścianach mojej własnej teorii na zbawienie, zamiast przyjmować te sytuacje i osoby, których się nie spodziewam, które może nie pojawiają się w moich oczekiwaniach, ale według Ciebie one są dla mnie teraz czasem Twojej łaski?
Opole, 12.03.2009 M. Sara Zdep |