KS. MARIUSZ SOBEK & SIOSTRY  SZKOLNE  DE  NOTRE  DAME 

Jak nie my – to kto?
                    Jeśli nie tutaj – to gdzie?
                                               Jeśli nie teraz – to kiedy?
                                                                            Jeśli nie w imię Miłości – to w imię kogo?
                                                                                                                Jeśli nie dla Królestwa Bożego – to dla czego?

GALERIA:

Panie Jezu, słuchając Twoich słów wierzymy, że do Ciebie należy wybór tych, którzy tylko Tobie mają oddać całe swoje życie. Prosimy dzisiaj także o wiele dobrych i gorliwych powołań kapłańskich i zakonnych.

Powołaj nam „szaleńców”,

którzy poświęca się bez reszty,

którzy zapomną o sobie,

którzy kochają inaczej niż tylko przez słowa,

którzy oddają się prawdziwie aż do końca.

Potrzebni są nam szaleńcy,

bezinteresowni,

ofiarni,

gotowi na wszystko,

otwarci na potrzeby bliźnich.

Potrzebni są nam „szaleńcy” od zaraz,

zauroczeni prostym życiem,

kochający pokój,

czyści w swoich intencjach,

zdecydowania nigdy nie zdradzić,

miłujący –

gotowi przyjąć każde zadanie,

wyjechać dokądkolwiek bądź;

posłuszni,

żywiołowi
i wytrwali,

cisi
i niestrudzeni.

Boże, powołaj nam „szaleńców”!

 


Przez całą noc pakowaliśmy wspólnie ze zgromadzoną w naszej kaplicy młodzieżą niezwykły modlitewny prezent dla diakonów, którzy za niecałe dwa tygodnie przyjmą święcenia kapłańskie. Ta piękna tradycja, by otaczać modlitwą przyszłych prezbiterów na stałe wpisała się w rytm majowych dni. W tym roku było nas może trochę mniej, ale modliliśmy się równie - jeśli nie bardziej :) - gorliwie. Liczy się przecież jakość!

W tym roku nasze czuwanie poprowadził ks. Mariusz Sobek z parafii św. Bartłomieja Apostoła w Głogówku, znany w naszej diecezji przede wszystkim mariankom, bo jest ich duszpasterzem. Ksiądz przybył do nas wraz ze swoim proboszczem ks. Ryszardem Kinderem oraz zespołem "Grupa RyScharda", który towarzyszył naszej modlitwie grą i śpiewem. Cóż byśmy bez nich zrobili! Choć "śpiewać każdy może", to już z grą gorzej, a przyznajmy się szczerze, gdy północ minęła, to i do śpiewu trzeba się było trochę mobilizować. Jednak zespół okazał się tak twórczy, że swoim bogatym repertuarem zaskoczył nawet swojego proboszcza!

Specjalnymi gośćmi naszego wieczoru byli przedstawiciele diakonów, za których to czuwanie ofiarowaliśmy Bogu: dk Mateusz Buczma, dk Mariusz Drygier oraz dk Zygment Nagel. Podzielili się z nami tym, jak Bóg ich prowadził i zapraszał do pójścia za Sobą. Świadectwo każdego z nich było uwielbieniem Boga za wielkie rzeczy, jakich Bóg zdziałał w ich życiu.

Diakon Mariusz już w dzieciństwie bawił się w księdza, choć jak sam przyznał, cóż kilkuletni chłopiec mógł wtedy wiedzieć o kapłaństwie...  Gdy po latach myśli o swoim powołaniu wie, że to Bóg trzymał go za rękę i prowadził. Jego kochającą Dłoń rozpoznawał w dłoni babci, która prowadziła go na nabożeństwa, Jego Głos w głosie mamy czytającej mu opowieści biblijne, Jego Obecność w modlitwie taty... "Bałem się być inny - wyznał - mówiłem sobie: bądź normalny, wyluzuj trochę, może nie trzeba aż tak..." Gdy po latach stoi przy ołtarzu jest OCZAROWANY, że Bóg go ukochał i wybrał pierwszy. Na taką miłość chce Bogu odpowiedzieć RADYKALNIE.

Diakon Zygmunt księdzem być nie chciał, bo uważał, że istnieją oni tylko po to, żeby sprawiać ludziom wyrzuty sumienia. Zastanawiał się, czy im się nie nudzi codzienne odprawianie Mszy św. Jemu się chyba nudziło, bo czasem Kościół omijał szerokim łukiem. Lecz jakże przedziwne są Boże wyroki! Gdy został organistą w swojej rodzinnej miejscowości, musiał regularnie uczestniczyć w Eucharystii. Wtedy zaczął odkrywać, czym jest Eucharystia, Komunia święta. "Dzień był całkiem inny z Jezusem w sercu". Ksiądz diakon przypomniał nam, że powołanie jest ODPOWIEDZIĄ na wezwanie Boże. Choć on takie słyszał postanowił, że i tak zrobi ze swoim życiem to, co będzie uważał za słuszne. Jednak jak wyznał: "Byłem nieszczęśliwy odpychając myśli o powołaniu. Bo czyż można być szczęśliwym bez Chrystusa?". Wśród gruzów własnego życia - pomimo średniej 5.2 (!!!) - diakon Zygmunt doświadczył, że łaska Boża potrafi budować gmachy.

"Stoi przed wami grzesznik, za łaską Bożą diakon, któremu bycie z Jezusem daje więcej radości, niż najlepsze imprezy i najgłębsze relacje z dziewczynami". Coś w tym musi być, skoro diakon Mateusz, pozostał w seminarium, choć usłyszał od dziewczyny, że jest mężczyzną, z którym chciałaby przeżyć życie... (to ważna uwaga dla tych, którzy uważają, że do seminarium idzie się z powodu zawodów miłosnych). Zanim jednak postawił wszystko na Jezusa szukał uznania i chciał zasługiwać na miłość. Najbardziej przekonali go o miłości Boga, nie księża, o których myślał, że muszą tak mówić, ale ci, którzy nie mieli żadnego interesu w opowiadaniu o tym, jak bardzo Jezus zmienił ich życie. Nie miał pomysłu na swoje życie, ale doświadczył bardzo osobistego spotkania z Jezusem, które radykalnie odmieniło jego życie. "Bóg pokazał mi, co jest najważniejsze". Diakon Mateusz przypomniał nam wszystkim, że wierność kosztuje, ale ważna jest świadomość, że się należy do Jezusa.

Po świadectwach diakonów następnym punktem programu była modlitwa za nich, którą można przeczytać tutaj.

Po przerwie wysłuchaliśmy konferencji księdza Mariusza, w której przypomniał nam, że na różnych etapach życia podejmujemy różne decyzje zastanawiając się, czego Bóg od nas oczekuje w danym momencie życia. Człowiek rozeznaje swoje powołanie całe życie, a zwłaszcza na końcu pewnych ważnych etapów jak np. ukończenie szkoły. Bóg ma najlepszy plan dla naszego życia, ale szanuje naszą wolną wolę, nie zmusza nas, ale proponuje. Nawet z naszych błędów może uczynić całkiem sensowne powołanie.

Następnym punktem naszego czuwania była refleksja zatytułowana:

BOŻE, DLACZEGO NAS SZUKASZ?

Boże po co ciągle do nas wychodzisz? Czemu na nas czekasz? Przecież to strata czasu. Lepiej daj już sobie spokój i odpocznij

Chciałam spróbować jak to jest spotkać kogoś takiego jak Ty, jak to jest nie mieć w sobie tej pustki, myślałam, że ją wypełnisz, ale Ty pozostawiasz we mnie tyle pytań, a świat sam wdziera się we mnie ze swoimi odpowiedziami.
Tutaj nie żyje się tak jak w Ewangelii, nie ma na to czasu. Trzeba zatroszczyć się o własny interes, a drugi człowiek jest raczej przeciwnikiem niż bratem. Wszyscy tak żyją. Moi koledzy i koleżanki, a przecież to fajni ludzie, świetnie się bawią, są zawsze na wszystkich imprezach, nie przejmują się tym co każą im rodzice. Tylko, że piją alkohol i chyba nie stronią też od innych używek. Ja nie chcę tego robić i szanuję moich rodziców, ale jeśli nie będę taka jak oni to zostanę sama i nie będę mieć przyjaciół. Poza tym, kto chciałby teraz żyć tak jak uczy Kościół, tyle zakazów, że aż głowa boli i do tego Msze są takie nudne, w kółko ciągle to samo. Kto teraz żyje wg tych wartości, o których mówią Księża, uczciwość się nie opłaca, poświęć się to od razu cię wykorzystają, no i kto czeka dzisiaj z seksem do ślubu? Z drugiej strony czy Twoje słowa mogłyby być kłamstwem, a wierzę, że jesteś, że wypowiedziałeś je wszystkie. Tylko jak nimi żyć, żeby nie wytykali mnie palcami i nie naśmiewali się ze mnie. Jak pozostać sobą, a jednocześnie nie opuszczać Ciebie.
Nie chcę stracić tego co mam. Chce żyć w świecie, w którym żyją moi znajomi chcę się śmiać i bawić tak jak oni. Przepraszam Cię Panie, ale chcę być normalna i szczęśliwa, a nie sztywna i wiecznie poważna z jakąś lilią w ręce i aureolą nad głową. Chcę być taka jak wszyscy.

Czy nie wiesz, że jestem Bogiem piękna i miłości? Kocham ludzi roześmianych, błogosławię szczęśliwym, jestem przyjacielem młodych i nie sprzeciwiam się miłości. Dlaczego boisz się świętych? Święty to przecież najnormalniejszy człowiek na świecie, który kocha mnie tak jak najlepiej potrafi. Tylko, że świat zafałszował ten obraz. Tam gdzie jest święty ludziom żyje się lepiej, święty jest szczęśliwy bo czuje się przeze mnie kochany, święci żyją i pracują tak jak inni, też mają swoje pasje i umieją się bawić, czasem upadają, ale potrafią do mnie wracać, a ja z radością ich przyjmuję. Nie bój się świętości bo to jest właśnie to czego szukasz. Tylko Ja Jestem bramą prawdziwą, otwartą, choć ciasną i trudną, ale w sam raz dla ciebie i dla twoich przyjaciół. Za bramą znajdziesz nowe życie

(cofnij)(góra)(Strona główna)


Diakoni, którzy przygotowują się do przyjęcia święceń prezbiteratu:

diakon Mateusz Batóg - z parafii Bożego Ciała w Bytomiu Miechowicach

*
diakon Mateusz Buczma - z parafii św. Katarzyny w Opolu Groszowicach

*
diakon Tomasz Cymbalista - z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Moszczance

*

diakon Mariusz Drygier - z parafii św. Mikołaja w Krapkowicach

*
diakon Andrzej Glinka- z parafii bł. Czesława w Górażdżach

*
diakon Piotr Jędras - z parafii św. Franciszka z Asyżu w Kędzierzynie-Koźlu

*
diakon Piotr Lewandowski - z parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach

diakon Adam Łotocki - z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Racławicach Śląskich

*
diakon Piotr Maciejski - z parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Głubczycach

*
diakon Marek Mania - z parafii św. Józefa w Piekarach Śląskich
*
diakon Zygmunt Nagel - z parafii św. Rocha w Tułowicach
*
diakon Andrzej Ochman - z parafii św. Karola Boromeusza w Staniszczach Wielkich
*
diakon Jakub Płonka - z parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Gliwicach

*
diakon Tomasz Szumlas - z parafii Bożego Ciała w Bytomiu Miechowicach

*
diakon Bernard Wróbel - z parafii św. Barbary w Bytomiu

*
diakon Krzysztof Gzella z Opactwa Benedyktyńskiego w Biskupowie