Gdy miałam 20 lat byłam
….
W wieku 40 lat
….
Teraz mam …. lat i jestem…..
Jestem wciąż tą samą osobą…
s. Antoniną,
s. Bonifacją, s. Konstancją, s. Kornelią, s. Zbigniewą
Wciąż jestem tą samą s. Edytą, s. Joannitą, s. Józefą
Przez te wszystkie lata nadal jestem tą samą s. Aliną,
s. Chryzantą, s. Leoną, s. Olgą,
s.
Paulą
Ale nie jestem już taka
sama jak kiedyś. To co przeżyłam w ciągu mojego życia,
zmieniło mnie. Wszystkie zdarzenia, na które miałam wpływ
oraz te, o których nie mogłam zdecydować zmieniły mnie,
ukształtowały i stałam się taką osobą, jaką jestem dzisiaj.
Dzisiaj jako siostra
, która przeżyła w ślubach zakonnych 60, 40
lub 25 lat
wiem jedno: byłam tam, w tych wszystkich momentach, gdy
Bóg mnie prowadził i zbawiał.
Dziś nie tylko wiem, ale przede wszystkim wierzę, że w tych
wszystkich chwilach był przy mnie Bóg.
„Wierzę, Panie!”
Wierzę, że byłeś ze mną tam, w czasie, który przeżyłam, w
każdej wspólnocie,
do której zostałam posłana.
Wierzę, że byłeś ze mną
gdy zwracałam się do Ciebie w modlitwie i wtedy,
gdy nie
potrafiłam się modlić.
Wierzę, Panie, że przychodziłeś do mnie w każdym napotkanym
człowieku,
czasem jako Ukrzyżowany ale także jako
Zmartwychwstały.
Dzisiaj patrzę na życie inaczej,
widzę więcej. Historia mojego życia podobna jest do historii o
człowieku niewidomym od urodzenia, któremu Jezus podarował
wzrok.
Uzdrowienie niewidomego od urodzenia /J 9/
Gdy Jezus szedł, spostrzegł człowieka niewidomego od urodzenia. Uczniowie zapytali Go:
«Rabbi, kto popełnił
grzech, że człowiek ten urodził się niewidomym: on sam czy jego
rodzice?» Jezus im odpowiedział:
«Ani on nie zgrzeszył, ani
jego rodzice, lecz stało się tak, aby w nim ukazały się dzieła
Boże. (…) Jak długo pozostaję na świecie, jestem światłością
świata». Po tych słowach Jezus splunął na ziemię,
z tego zrobił trochę
błota, nałożył je na oczy niewidomego, i polecił mu:
«Idź i obmyj się w
sadzawce Siloe» - co znaczy: Posłany. On więc poszedł, obmył
się i wrócił widząc.
Jego
sąsiedzi i ci, którzy widywali go wcześniej jako żebraka,
dopytywali się:
«Czy to
nie on, siedział i błagał o wsparcie?» Gdy jedni twierdzili:
«Tak, to jest on»,
inni przeczyli:
«Ależ nie!
Jest tylko do niego podobny». On sam zaś przekonywał:
«To ja jestem».
Zapytali go więc:
«Jak to się stało, że widzisz?»
On odparł: «Człowiek, którego nazywają Jezusem, zrobił błoto, nałożył na moje oczy
i powiedział mi: "Idź do sadzawki Siloe i obmyj się".
Poszedłem więc, a gdy się obmyłem zacząłem widzieć». (…)
Tego, który do niedawna był niewidomy, zaprowadzono do faryzeuszów. A w
dniu, w którym
Jezus uczynił błoto i przywrócił mu wzrok, przypadał szabat.
(…)
Rzekli do niego:
«Oddaj
chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek, który Cię uzdrowił jest
grzesznikiem». On zaś oświadczył:
«Czy On jest grzesznikiem,
tego nie wiem. Wiem natomiast jedno, że byłem niewidomy, a teraz
widzę». (…) «W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie,
skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników
nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest
czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby
ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia». Faryzeusze wyrzucili go precz.
Jezus dowiedział się, że go wyrzucono. Gdy więc go spotkał
zapytał:
«Czy wierzysz w
Syna Człowieczego?» On zaś powiedział:
«A kto to jest, Panie,
abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus:
«To jest Ten, którego
zobaczyłeś i który z tobą rozmawia». Na to on rzekł:
«Wierzę, Panie!»
po czym oddał Mu głęboki pokłon. (…) Jezus powiedział:
«Ja jestem światłością świata, kto idzie za mną
będzie miał światło życia!»
/J 8/
Wszyscy
jesteśmy na tej drodze wiary z ciemności do światła. Gdy
medytujemy nad swoim życiem, uświadamiamy sobie naszą własną
ślepotę i brak znajomości siebie. Usiłujemy otworzyć swoje serca
na Światłość i pogłębić nasze zaufanie i wiarę. Jak u tego
niewidomego człowieka, droga naszego życia prowadzi ku
prawdziwemu serdecznemu uwielbieniu
Jezusa jako Boga, a to prowadzi nas do dawania innym
świadectwa o dobroci Boga oraz do dzielenia się naszym osobistym
doświadczeniem o zbawieniu nas przez miłość Boga.
Człowiek od urodzenia niewidomy idzie w kierunku
coraz większego wewnętrznego przejrzenia, zrozumienia, zaś
faryzeusze ku zatwardziałej ślepocie.
Nasza wiara
nie przychodzi automatycznie. Wiara przychodzi przez nasze
pokorne i otwarte ustosunkowanie się do sytuacji, przez otwarcie
się na Światłość Chrystusa. Człowiek niewidomy jest symbolem,
jak wiara wzrasta przez wybory, które czynimy w życiu
i przez naszą uczciwą refleksję nad nimi.
Świętując dzisiaj jubileusz 60-o, 40-o i 25-lecia
ślubów zakonnych uwielbiajmy Boga za wszystko, co było! Jak
niewidomy, który przejrzał oddajmy Panu głęboki pokłon za to, że
Bóg jak wierny Przyjaciel prowadził nas po całej drodze życia,
że nas kochał i ochraniał. Uwielbiajmy Boga za to, że
przeprowadził nas od duchowej ślepoty do duchowego przejrzenia.
Uwielbiajmy Go nowe życie, które podarował nam przez Chrzest
święty, każdą Eucharystię, śluby zakonne i każdy nasz dobry
wybór.


